Close

Michał Bławdziewicz pierwszym mistrzem wagi ciężkiej! HFO: Bielany za nami

Michał Bławdziewicz pierwszym mistrzem wagi ciężkiej! HFO: Bielany za nami

W sobotę, 5 lutego w hali sportowej Kompleksu Sportowego CRS Bielany przy ulicy Lindego 20 w Warszawie miała miejsce jedenasta gala HFO. Podczas HFO: Bielany widzowie w hali i przed telewizorami zobaczyli 12 pojedynków: 11 w formule K-1 oraz 1 w boksie. W walce wieczoru ukoronowano nowego mistrza organizacji w wadze ciężkiej, którym został zawodnik Palestry Warszawa, Michał Bławdziewicz (10-5-1).

Rywalem Michała był Marinus Niesing (14-9), znany wcześniej jako Rinus Douma. Holender, mający na koncie walki w Enfusion i A1 to typowy reprezentant holenderskiej szkoły. Nieustannie prący do przodu za podwójną gardą Niesing przyjmował to co miał do zaoferowania Michał Bławdziewicz, samemu odgryzając się ciosami i kopnięciami, które lokował w nieliczne, odsłonięte miejsca na ciele Polaka. Podopieczny Łukasza Roli zawalczył jednak bardzo mądrze, nie zostawiał dużo miejsca, samemu raz po raz zadając bolesne ciosy i kopnięcia. Konsekwentny w obronie i ataku, krusząc swojego rywala doprowadził do pierwszego liczenia w rundzie czwartej. Podobnie stało się w rundzie piątek, kiedy po wysokim kopnięciu Niesing zatańczył słynny taniec kurczaka. Sędzia Bajtel szybko zareagował, wyliczył reprezentanta Niderlandów do ośmiu, dając mu cenny czas na dojście do siebie. Ostatnie sekundy to ultraofensywa Michała. Wychowanek Bielan za wszelką cenę chciał być pierwszym, który skończy Marinusa przed czasem. Sztuka ta się nie udała, ale udało się zostać mistrzem HFO w wadze ciężkiej, pierwszym, historycznym czempionem królewskiej dywizji HFO.

Reprezentujący Palestrę Warszawa i FF Sport Opoczno, Piotr Stępień (3-0) odebrał zero w zawodowym rekordzie mieszkającemu w Holandii, Argentyńczykowi z włoskim paszportem, Genaro Larotondzie (6-1). Pierwsza runda upłynęła pod znakiem wywierania presji przez zawodnika Hemmers Gym, który świetnie pracował ciosami na tułów. Stępień pokazał piękną pracę nóg i fenomenalne zwody i uniki, poparte nienagannym boksem. W drugiej rundzie Argentyńczyk jeszcze mocniej przycisnął, zaskakując podopiecznego Łukasza Roli i Piotra Nasulewicza kopnięciami na nogę zakroczną. Stępień dalej doskonale pracował boksem, a jeden z jego ciosów wstrząsnął fighterem trenującym w Holandii. Trzecia runda to już pójście na całość. Zawodnicy momentami zapominali się w ataku, dostarczając niesamowitych emocji. Piotr Stępień znalazł nawet miejsce, by zakręcić obrotówkę na korpus. Ostatecznie sędziowie wskazali na Piotra Stępnia, który stanąwszy przed wielkim wyzwaniem, zdał test na piątkę.

W pierwszym pojedynku międzynarodowym zobaczyliśmy podopiecznego Martina Belaka z Fire Gym Bańska Bystrzyca, Ivo Hatalę (10-3) w starciu z pierwszym Polakiem, który zwyciężył w Glory, Bartoszem Botwiną (17-8). Reprezentant Uniq Fight Club wciągał na kontrę Słowaka, a w połowie pierwszej rundy trafił kolejnym lewym krzyżowym, który posłał na liny fightera z Fire Gym. Polak dołożył kolana, którymi raz po raz atakował korpus Hatali. W drugiej rundzie Ivo odważniej zaatakował pochodzącego z Białegostoku Botwinę, który odpowiadał doskonałą pracą w klinczu i bezpośrednim lewym krzyżowym. W trzeciej rundzie Bartosz kontynuował rozbrajanie Słowaka, aż ostatecznie wyprowadził kolano na głowę, które posłało Hatalę na deski. Sędzia Waldemar Kaczmarczyk dopuścił Hatalę do walki, ale doświadczony zawodnik Uniq Fight Club nie wypuścił już przeciwnika. Niczym wytrawny myśliwy tropiący ranne zwierze, Botwina powtórzył atak i drugie kolano zakończyło walkę, po tym jak sędzia wyliczył Słowaka do dziesięciu. Fenomenalny debiut Bartka Botwiny na ringu HFO zwieńczony efektownym nokautem.

WOJNA! To jedno słowo opisuje starcie Tomasza Przybylskiego (4-2-1) z Maciejem Karpińskim (2-0-1). Pierwsza runda okazała się być rundą ‘rozpoznawczą’, co celowo umieszczam w cudzysłowie. Niczym w znanej piosence dla dzieci dłonie… kolana, pięty. Wszystko to służyło zawodnikom podczas niezapomnianej walki w białym ringu HFO. Nie było miejsca na krok wstecz, nie było miejsca nawet na chwilę zawahania czy złapania oddechu. Niesamowita wojna, która przypomniała fenomenalne starcie Domalik vs Kubiszyn. Karpiński doskonale kopał na nogę wykroczną rywala, dokładając ciosy podbródkowe, którymi raz po raz podgryzał Przybylskiego. Podopieczny Radosława Radomskiego odpowiadał świetnymi kopnięciami prostymi i okrężnymi, dokładając do tego również kolana i potężne ciosy sierpowe. Prawy sierpowy w drugiej rundzie sprawił, że trenowany przez Bartosza Batrę fighter cofnął się dwa kroki, następnie nacierając w odpowiedzi. Trzy rundy nie przyniosły rozstrzygnięcia, a dodatkowe trzy minuty nieustannych wymian znów nie wskazały, który z tych zawodników jest lepszy. Remis i gwarancja kolejnego starcia, oto konsekwencja pojedynku, który porwał tłumy na warszawskich Bielanach.

Zawodnik i trener KO Bloodline Gym Nysa, Przemysław Kierpacz (18-8) postanowił przywitać 5-letniej przerwie w ringu wyszkowskiego bohatera, Piotra Trześniewskiego (12-5-2). Panowie mieli zawalczyć twardo i tak było. Były wicemistrz świata K-1 Global w swoim stylu próbował zamykać Kierpacza na linach, ale fighter z Nysy był w stanie uciekać w lewo bądź prawo okrążając rywala. Kluczem do zwycięstwa okazały się kopnięcia na łydkę w wykonaniu Przemka, kończone też obszernym sierpem bądź krzyżowym. Walczący wyjątkowo spokojnie jak na siebie Kierpacz dobrze pracował również w klinczu, gdzie częstował Piotra kolanami. Podopieczny Pawła Delugi niczym taran parł do przodu, szukając swojej szansy w kombinacjach pięściarskich, którymi trafił kilkukrotnie rywala. Ciekawie było również w klinczu, w którym Panowie postanowili pokazać swoją przewagę fizyczną, ale ani jeden ani drugi nie był w stanie wywrócić przeciwnika. Koniec nastąpił pod koniec trzeciej rundy. Najpierw prawy krzyżowy i lewy sierpowy na dokładkę posłały Piotra na deski, po czym sędzia Piotr Bogucki zdecydował się przerwać pojedynek. Po walce do ringu zaproszono Jacka Gać, który pierwotnie miał się zmierzyć z Trześniewskim, ale kontuzja ręki wykluczyła go z zaplanowanej potyczki.

W drugiej walce zobaczyliśmy mistrzynię świata amatorskiego kickboxingu, Ewę Pietrzykowską (3-0), która spotkała się z reprezentantką ŻKSW Żary, Dominiką Chabiniak (0-1). Podopieczna Dawida Poloka ostro ruszyła od początku, ale w starciu z niezwykle doświadczoną przeciwniczką nie miała łatwo. Pietrzykowska doskonale pracowała na nogach, jednocześnie szachując pozycjami i pokazując pełen przekrój technik kickboxerskich. Nieustępliwa zawodniczka z Żagania postanowiła napsuć jak najwięcej krwi pochodzącej z Ostrowca Świętokrzyskiego fighterce. Trzeba przyznać, że będąca solidnym underdogiem fighterka trenująca w Żarach odgryzała się utytułowanej rywalce, nieustępliwie prąc do przodu. W drugiej rundzie po wysokim kopnięciu zapoznała się z deskami. Gdy wszyscy na hali i przed telewizorami ferowali koniec walki, Chabiniak wstała, otrzepała się i z jeszcze większą zajadłością rzuciła się na Pietrzykowską. Podopieczna Łukasza Roli nie dała się jednak wciągnąć w wojnę i z chłodną głową realizowała plan taktyczny, od czasu do czasu rzucając wysokie kopnięcie, czy kręcąc backfist. Ostatecznie sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Pietrzykowską, która po walce doceniła ambitną przeciwniczkę.

W walce otwierającej kartę główną spotkali się przedstawiciele dywizji do 65 kg. Podopieczny Rafała Murata z klubu Fight Gym Lublin, Michał Krupa (3-1) pokonał na pełnym dystansie Marcina Majewskiego (1-2) z Academia Gorila Ostrów Mazowiecka. Po falstarcie w debiucie zawodowym Michał Krupa wygrał dwa pojedynki, a w samej walce nie zamierzał tracić czasu. Huraganowy atak od razu zapędził pod liny podopiecznego Michała Kuleszy. Po pierwszej szarży nastąpiło nieco uspokojenie akcji i do głosu zaczął dochodzić dobrze pracujący w dystansie Majewski. Intensywne tempo walki trwało, a jeden i drugi częstował potężnymi kopnięciami rywala. O ile pierwsza runda była wybuchowa, to w drugiej nastąpiła totalna jazda bez trzymanki. Cios za ciosem lądował na głowach i korpusach obu zawodników, którzy równie intensywnie wyprowadzali przy tym kopnięcia. Obaj za punkt honoru postawili sobie przełamanie rywala, ale żaden się nie spodziewał, że przeciwnik okaże się twardy jak skała. W trzeciej odsłonie Panowie ruszyli wszystkim co mieli. Majewski coraz częściej zaczął dochodzić do głosu, kontrując napierającego niczym taran Michała Krupę. Pod koniec rundy Krupa trafił kolanem, po którym sędzia Waldemar Kaczmarczyk postanowił wyliczyć Majewskiego. Marcin nie poddał się i dokończył rywalizację. Intensywny pojedynek zakończył się jednogłośnym zwycięstwem Michała Krupy, który nie ukrywa, że liczy na rewanż z Dariuszem Fedorem.

Wyniki HFO 11: Bielany

Walka wieczoru:
Pojedynek o pas mistrza wagi ciężkiej:
+95 kg: Michał Bławdziewicz (Palestra Warszawa) pokonał Marinusa Niesinga (MW Team/ Holandia) przez jednogłośną decyzję sędziów (50-43, 50-44, 50-43)

Karta główna:
60 kg: Piotr Stępień (Palestra Warszawa/ FF Sport Opoczno) pokonał Genaro Larotondę (Hemmers Gym/ Argentyna) przez jednogłośną decyzję sędziów (30-28, 30-28, 30-27)
70 kg: Bartosz Botwina (Uniq Fight Club) pokonał Ivo Hatalę (Fire Gym/ Słowacja) przez KO (kolano na głowę) w trzeciej rundzie (2:43 min)
77 kg: Tomasz Przybylski (Kick-Boxing Club Poprava) vs Maciej Karpiński (KO Gym Wrocław) – remis po rundzie dodatkowej
85 kg: Przemysław Kierpacz (KO Bloodline Gym Nysa) pokonał Piotra Trześniewskiego (Kuźnia Mistrzów Wyszków) przez KO (prawy krzyżowy + lewy sierpowy) w trzeciej rundzie (0:53 min)
57 kg: Ewa Pietrzykowska (Palestra Warszawa) pokonała Dominikę Chabiniak (ŻKSW Żary) przez jednogłośną decyzję sędziów (30-26, 30-27, 30-25)
65 kg: Michał Krupa (Fight Gym Lublin) pokonał Marcina Majewskiego (Academia Gorila Ostrów Mazowiecka) przez jednogłośną decyzję sędziów (30-27, 29-27, 30-27)

Karta wstępna:

+95 kg: Mariusz Piersa (Ostrołęka Fight Academy) pokonał Marcin Janicki (Serafin Underground Group Bareknuckle) przez jednogłośną decyzję sędziów (30-27, 29-28, 30-28)
63,5 kg: Kacper Łaszczyk (Knockout Bielany) pokonał Mamksyma Shybasova (Academia Gorilla/ Fight K.O.Mpany) przez jednogłośną decyzję sędziów – boks olimpijski
70 kg: Maciej Błażewicz (Palestra Warszawa) pokonał Krystiana Niewinczanego (Fight Point Biała Podlaska ) przez jednogłośną decyzję sędziów (30-26, 30-26, 30-26)
85 kg: Patryk Mielniczuk (Uniq Fight Club) pokonał Piotra Bielaka (Walhalla Mińsk Mazowiecki) przez KO (kopnięcie na głowę) w trzeciej rundzie (0:52 min)
77 kg: Emil Chorążewicz (Knockout Bielany) pokonał Michała Saramonowicza (Alien Kick Łódź) przez jednogłośną decyzję sędziów (30-27, 30-27, 30-27)